A+ A A-

Miesiąc bez picia i co dalej

Jak przebiega wychodzenie z nałogu? Czy można skutecznie pokonać uzależnienie samemu? Czy nałóg można pokonać rozumem? Jaką rolę w leczeniu pacjenta odgrywają jego bliscy? Czy można skutecznie uzdrowić alkoholika, pozostawiając bez pomocy jego rodzinę? Na te i inne pytania odpowiada Lubomira Szawdyn. Poniżej fragment wywiadu. Całość dostępna jest na stronie miesięcznika Charaktery TUTAJ

– W nałóg wpada się stopniowo. To jest jakiś proces, którego fazy da się dość precyzyjnie wskazać. Czy leczenie z uzależnienia też ma jakieś fazy?

– Naturalnie. Fazy zdrowienia zależą od celu, do jakiego pacjent dąży. Inaczej to przebiega, gdy pacjent chce żyć w trzeźwości, a inaczej, jeżeli usiłuje tylko zachować abstynencję, bo ona jest zaledwie fragmentem zdrowienia. Zaprzestanie picia i utrzymanie się w abstynencji, to pierwszy okres, który nazywa się dosyć ironicznie honeymoon, miesiąc miodowy. Jest to czas szczęścia, zachłyśnięcia się tym, że się nie pije, satysfakcji z tego powodu. W tym okresie uzależniony oczekuje aplauzu, nagrody za to, że nie pije. Wszyscy liczą, że taki stan będzie trwał. Ta faza utrzymuje się różnie u różnych pacjentów; nie zawsze jest to miesiąc. A potem następuje faza załamania. Niektórzy mają ją dosyć szybko. Bo okazuje się, że z powodu abstynencji nic się nie dzieje. Żyjemy, jak żyliśmy, tyle że na trzeźwo: żona ta sama, dzieci te same, praca też... Po euforii ta zwyczajność nie wystarcza i prowadzi do fazy muru, czyli marazmu, braku satysfakcji. Bo jeśli człowiek nie odczuwa szczęścia z samego faktu niepicia, liczy, że nastąpią jakieś ogromne zmiany tylko dlatego, że on jest trzeźwy, to wiadomo, że się przeliczy. Natomiast jeżeli się dąży do trzeźwości, to te fazy rozkładają się inaczej i nie są tak widoczne. Oczywiście, też jest radość z niepicia, też są chandry – ale któż ich nie ma. Ale jeżeli pacjenta na to się przygotuje, to on nie będzie przypisywać zmian nastroju wyłącznie procesowi trzeźwienia.

– Co się tam dzieje, że oni tak szybko potrafią się zbliżyć?
– Cały proces terapii polega na tym, że edukujemy jak żyć. Na obozie następuje szybszy proces poznawczy, bo to są specjalne warunki: ludzie nie są w pracy, a dzieci na koloniach, tylko cała rodzina – czasami po raz pierwszy w życiu! – jest razem. I to bez picia. I wtedy może nastąpić prawidłowa integracja. Trochę odejdę od tematu, ale chcę to bardzo mocno podkreślić. Bo obserwuję zalew tak zwanych warsztatów integracyjnych dla korporacji i zakładów pracy, gdzie ludzie przebywają razem przez 2-3 dni kompletnie pijani i twierdzą, że się świetnie zintegrowali. To jest nieporozumienie. Powstałe w ten sposób relacje są jak domki z kart, zbudowane w dodatku na lodzie... Prawdziwa więź następuje tylko na trzeźwo.

Lubomira Szawdyn jest lekarzem psychiatrą, psychoterapeutą uzależnień i prekursorem lecznictwa odwykowego w Polsce. Wykłada na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Prowadzi prywatną praktykę.

blue green orange red

Uwaga! Strona korzysta z plików cookies. Copyright by AZYL Jawor 2012-2016. All rights reserved.